poniedziałek, 19 stycznia 2015

Liam część 1

'Spotkajmy się w Bel Canto o 18. To pilne J.' - Odczytałam wiadomość od swojego chłopaka. Zaprasza mnie do restauracji. Może być ciekawie. Mam 1,5 godziny na przygotowanie. Tradycyjnie poszłam wziąć kąpiel. Włosy wysuszyłam i pozostawiłam je rozpuszczone. Ubrałam się i nałożyłam na twarz makijaż. Wszystkie potrzebne mi rzeczy spakowałam do torebki. Zakluczyłam dom i wsiadłam do swojego samochodu. Z uśmiechem weszłam do knajpy i po chwili wypatrzyłam chłopaka siedzącego na końcu pomieszczenie. Usiadłam i obdarowałam go całusem.
-James co się stało ,że spotkanie to jest tak pilne ? - Zapytałam.
-[T.I] to koniec - Był bardzo poważny.
-Co ? - Śmiałam się, myśląc, że to żart.
-Nie kocham Cię już - Odwrócił wzrok.
-Nie kochasz ? Bo .. bo nie spałam z Tobą ?!- Uniosłam tonacje głosu.
-Tak ! Bo ze mną nie spałaś. Jesteśmy razem od miesiąca a Ty nic. A ja mam swoje potrzeby mi nie starczają jakieś głupie pocałunki ! - Wykrzyczał, a chłopacy siedzący obok naszego stolika zaciekawili się rozmową.
-Wiesz co.. Jeżeli jesteś taki szybki to spadaj. Myślałeś, że po niecałym nawet miesiącu wskoczę Ci do łóżka ? To grubo się myliłeś. Teraz wiadomo o co tak na prawdę Ci chodziło ! - Cały czas próbowałam się nie popłakać.
-Ta rozmowa nie ma sensu. To koniec. Amy lepiej rozumie moje potrzeby - Spojrzał na mnie z pogardą.
-To idź to Amy. Niech Ci ulży - Pokazałam mu środkowy palec, a ten odszedł i nic już nie powiedział.
Cały czas czułam wzrok tych kolesi siedzących obok. Nie mieli nic innego do roboty. Teraz to nawet płacz nie nachodzi mi do oczu tylko gniew. Dobrze, że nie zakochałam się po uszy w tym kretynie, tylko było to zauroczenie. Podniosłam rękę w celu zawołania kelnera.
-Amaretto Saur proszę - Kelner zapisał zamówienie.
Po chwili dostałam napój.
-Dziękuje - Spojrzałam na kelnera i obdarowałam go uśmiechem bo był bardzo przystojny.
Wypiłam trzy drinki. No cóż samochodu i tak nie mogę prowadzić, więc może jakiś klub ? Pytałam sama siebie i tak jak myślałam zrobiłam. Odeszłam od stolika, zapłaciłam odliczonymi pieniędzmi trzymanymi w ręku. Będąc dość spory kawałek od restauracji uświadomiłam sobie, że czegoś mi brakuje. Moja torebka, o nie. Biegiem wróciłam do wcześniejszego miejsca pobytu.
-Przepraszam zostawiła chwilę temu na krześle torebkę. Nie zauważył pan może jej ? - Patrzyłam na siedzisko, które było puste.
-Nie przykro mi - Kelner był zmieszany.
-Dziękuję - Udałam się w stronę domu.
Świetnie, klucze, kluczyki od samochodu, telefon, portfel, dokumenty. Co ja teraz zrobię. Przecież to niemożliwe. Łzy zaczęły spływać, po pomału marznących policzkach. Gdy weszłam na swoją ulicę, zobaczyłam grupkę chłopaków. Kierowali się w tę samą stronę co ja. Bardzo byłam zdziwiona gdy zatrzymali się akurat pod moim domem. Podeszłam i zaciekawiona obserwowałam sytuację.

*Oczami Harrego*
Cholera żal mi tej dziewczyny, najpierw słyszeliśmy jak ten dupek ją rzucił, a teraz musi być śmiertelnie przerażona, że zgubiła torebkę. Całe szczęście, że Liam zauważył te torbę na krześle.

*Twoimi oczami*
-Przepraszam, czekacie na kogoś ? - Zapytałam, ale bardzo denerwowałam się całym zajściem.
-Nie wiesz może czy mieszka tu [T.I] [T.N] ? - Któryś z nich się odezwał.
-To ja o co chodzi - Łzy cały czas kapały na ziemię.
-To chyba Twoje - Jeden z nich wyciągnął przede mną torebkę.
-Matko. Bardzo dziękuję. Tak bardzo się wystraszyłam, że ją zgubiłam - Przytuliłam chłopaka, który oddał mi zgubę.
-To nic takiego - Zaśmiali się.
-Nie wiem jak wam dziękować. Może wejdźcie do środka. Robi się zimno - Wskazałam na dom.
-Nie chcemy przeszkadzać i robić kłopotu - Dwóch z nich wypowiedziało to równocześnie.
-Gdyby nie wy, nie dostałabym się w ogóle do domu, straciła wszystkie dokumenty i pieniądze. Proszę. Zapraszam. - Odkluczyłam drzwi.
W mieszkaniu zapanowała jasność i dopiero teraz uświadomiłam sobie kim są Ci chłopcy.
-Tak na marginesie. Jestem [T.I] - Zaśmiałam się.
-Ja jestem Zayn, to jest Louis, Harry, Niall i Liam. To on zauważył Twoją torebkę. - Mulat przedstawił zespół.
-Jeszcze raz Ci bardzo dziękuje. - Przeszliśmy do salonu.
-To może napijecie się czegoś ? - Włączyłam muzykę i akurat leciała jedna z ich piosenek.
Wszyscy szybko wymienili się spojrzeniami i pokręcili przecząco głowami.
-O co Wam chodzi ? Chyba powinniście się cieszyć, że puszczają Was w radiu no nie ? -Zaśmiałam się, ale tym samym zmieszałam.
-Wiesz kim jesteśmy ? - Dopytywał Lou.
-Dopiero teraz Was poznałam. W knajpie nie zwracałam uwagi - Posłałam im uśmiech.
-To jak ? Może po jakimś drinku ? - Odwróciłam się do barku i kolejno wyciągałam kieliszki, szklanki i alkohol.
Wieczór spędziłam na prawdę ciekawie. Jeszcze dwie godziny temu zerwał ze mną chłopak. Wiem, że to dziwne ale nie mogę oderwać wzroku od Payne. Jest bardzo uroczy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz